środa, 11 stycznia 2012

Ciekawy wywiad - przeczytajcie

Wywiad z Adamem Krasowskim, terapeutą techniki uwalniania.

Cz. 1.

Pyt:  Jaki masz obraz swojej osoby, kim jesteś: terapeutą, nauczycielem duchowym, doradcą, instruktorem, coach’em?

Adam Krasowski: Zdecydowanie jestem terapeutą i pracuję poprzez zadawanie pytań w taki sposób, aby osoba odkryła w sobie swoje własne nastawienia, pozycje, przekonania i programy, które poza tym, że są czystymi iluzjami, zostały zbudowane w oparciu o ego

– które otrzymaliśmy rodząc się na tym świecie. Ludzie poprzez różne doświadczenia życiowe, kryzysy i problemy życiowe, szukają zawsze tego samego, szukają miłości. I zawsze z tych różnych, czasami trudnych  swoich doświadczeń odnoszą  korzyść. Intencją terapeuty jest pomóc drugiej osobie odnaleźć przyczynę problemów; nie próbować naprawiać skutków. Dzieje się to poprzez stopniowe prowadzenie danej osoby w taki sposób, aby we wspólnej z terapeutą pracy rozszerzała swoją samo-świadomość.  Tylko skoncentrowanie się na przyczynach  - na rozwoju własnej świadomości przynosi trwały efekt pracy terapeutycznej.

Zadaniem terapeuty jest pokazać prawdę, a prawda ma to  działanie, że ma moc dokonywania transformacji bardzo szybko; oczywiście kiedy ktoś podejmie już decyzję, że uczciwość jest najważniejszą wartością. To ważne, gdyż jeśli osoba nie podejmie takiej decyzji, to nie przyzna się do swoich ograniczeń, a jak się  do nich nie przyzna – nie zbudujemy relacji terapeutycznej. To jest moim fundamentem. Pamiętajmy, że terapeuta nie wie nic – tylko mu się wydaje, że wie. Taka pokora pozwala pacjentowi odkryć siebie – natomiast nam  nie robić tego za pacjenta.

Kiedy osoba jest gotowa do terapii i jest w 100 procentach gotowa, aby przyjrzeć się swoim ograniczeniom, moim zadaniem jest wprowadzić  kontekst, czyli pokazać prawdę, że nasze ego jest to coś, co  mamy, a czym nie jesteśmy, wprowadzić kontekst miłości i akceptacji i wtedy superego danej osoby zostaje przerzucone z pacjenta na terapeutę ( superego, czyli część osobowości  rodzica, którego mamy w sobie i która osądza lub nie). Tak się dzieje w moim przypadku zawsze i ja to akceptuję. Superego musi być kochające i akceptujące, gdyż inaczej pacjent nie wykonuje pracy terapeutycznej. (We wszystkim innym poza pracą terapeutyczną nie jest to konieczne).

Trzeba popatrzeć z miłością i akceptacją na ego, aby nie mieć chęci kontroli w stosunku do klienta i aby nie wprowadzać go w poczucie winy. Trzeba kochać i akceptować ego tej osoby i dopiero wtedy może się ona przyznać do tego wszystkiego co posiada w swoim umyśle.

Skąd pochodzą Twoi klienci?

Moją intencją jest wspierać w procesie osobistej transformacji z systemu myślowego opartego o lęk na oparty o naszą prawdziwą naturę system myślenia miłości – każdego, kto jest na to gotowy. Musimy być gotowi uwolnić się od fałszywego poczucia, że jesteśmy ofiarami świata wokół nas i wziąć pełną odpowiedzialność za nasze życie. Wtedy jesteśmy gotowi. Osoby, które trafiają do mnie nazywam skromnie kreatywnymi profesjonalistami – osobami , których idee wykraczają poza ich ego. Oni naprawdę mają wolę i gotowość aby służyć innym ludziom. Wtedy porozumiewamy się natychmiast. Naprawdę – nawet w Polsce jest mnóstwo osób, które z pokorą wierzą w coś więcej niż własne ego.

Najwięcej klientów pochodzi oczywiście z Polski, ale miałem  już klientów z Niemiec, Norwegii, Szwecji, Wielkiej Brytanii, Holandii, a nawet z USA.

Organizujemy też spotkania „po warsztacie” dla tych, którzy chcą się dalej rozwijać. Nazywamy tę akcję Grupą Radosnego Wsparcia.

Jedyną intencją naszych spotkań jest bycie przykładem tego, że bez względu na okoliczności zewnętrzne zawsze mamy wybór. Dążenie do jedności – do radości w duchu wzajemnego wsparcia jes wspaniałym przykładem. Dodaje mocy wszystkim. Walka nas ogranicza i wykańcza pod każdym względem. Szczególnie energetycznie.

Często wspominasz na swoich warsztatach i seminariach o Kursie Cudów. Jakie znaczenie ma dla ciebie Kurs Cudów?

Fundamentalne. Kurs Cudów potrafi wywrócić twoje życie do góry nogami. Jeżeli masz intencję pracy terapeutycznej, to tym bardziej i  w moim przypadku właśnie tak się stało. Kurs Cudów jest jedynym narzędziem, które nadało wszelki sens wszystkiemu co wiedziałem z dziedziny psychologii i psychiatrii. Nie zaprzecza niczemu, ale podaje nowy kontekst i w końcu zaczynasz rozumieć przyczynę wszelkich problemów.

Cały świat próbuje teraz oczyszczać ciało i sytuację w świecie zewnętrznym: żonę, męża, dom, kwestie finansowe, wszystko próbuje się zmieniać i transformować, a ostatnim miejscem gdzie się szuka to w środku własnego umysłu. Takie podejście nie działa, a Kurs Cudów wchodzi na taki poziom, że trzeba przyjrzeć się swojemu umysłowi, zobaczyć i wyrzucić z umysłu wszystko to, co zbudowaliśmy tam z poczucia winy. Inaczej mówiąc Kurs Cudów  ma jedną intencję: pokazać ci, że tak naprawdę jesteś całkowicie niewinny tu i teraz.

Jak to się zaczęło? Jaka była Twoja droga do Kursu Cudów?

W 2006 roku, zanim jeszcze poznałem Davida Hawkins’a trafiłem na literaturę, która była związana z ideami Kursu Cudów. Były to prace m. in. Marianne Wiliamson, Kennetha Wapnicka i przedstawione w nich  poglądy, że jesteśmy całkowicie niewinni; takie  myśli są jak idea zasiana w umyśle i nie dają ci spokoju, dopóki nie poznasz i nie prześledzisz ich źródła. Dowiadujesz się o nich i potem zostawiasz to na rok, dwa i nagle pojawia się myśl „A Kurs Cudów, może pora wrócić do tego tematu?” Widocznie szukasz  intencji Kursu Cudów i stwierdzasz, ze pora nim się zainteresować. Zwłaszcza, że z kalibracji tej pracy (metodą kinezjologiczną) wynika, że jest na wysokim  poziomie świadomości. I wówczas, na przełomie 2008/2009 zacząłem go intensywnie czytać i do dzisiaj mam go w wersji audio, w wersji angielskiej do czytania oraz książkę w wersji polskiej.

Kurs Cudów inaczej, niż w tradycji chrześcijańskiej, traktuje dwie fundamentalne kwestie: Boga i Jezusa… Bóg jest tam bóstwem monistycznym, który stworzył swój boski świat, a nie jak to ma miejsce w tradycji judeochrześcijańskiej, w której Bóg jest twórcą dualistycznym, który stworzył swój boski świat, oraz świat ziemski…

Tak, Kurs Cudów twierdzi, że  wszechświat, który widzimy, stworzyliśmy sami w wyniku oddzielenia się od Boga, nie został on stworzony przez Boga i mało tego, wszystko co dzieje się na tym fizycznym świecie wynika z oddzielenia. Mimo, że to oddzielenie nastąpiło, to całkowita troska Boga  o wybaczenie istnieje i my możemy do niego wrócić; odbywamy lekcje życia właśnie wracając do Boga.

Czy zatem Bóg ma wpływa na nasze ziemskie życie?

To zależy od poziomu świadomości. Cześć ludzkości żyjąc na niskim poziomie świadomości żyje zupełnie bez Boga, niejako z własnego wyboru doświadczając cierpienia.

My w naszym życiu możemy podjąć decyzję i nadać mu inne znaczenie, gdyż my jesteśmy czymś więcej niż ten świat fizyczny. Ziemia jako taka jest miejscem lekcji (życiowych). Kiedy podejmiesz decyzję, że możesz być inspirowany, to tak jest.

Natomiast przy projektowaniu tego ziemskiego systemu nie popełniono błędów, on jest perfekcyjny taki jaki jest, gdyż został stworzony w określonym celu. Ta Ziemia ma cel i w rezultacie pomaga ludziom przejść od poziomu świadomości bardzo niskiego do wysokiego ( od 1 do 600).

Przez kogo została stworzona?

Tego nie wiem. Z mojego poziomu świadomości po prostu nie wiem. Nie chcę wydawać sądów na ten temat.

Otwiera się u mnie koncepcja, że cały wszechświat, który widzisz jest w tobie. Wówczas łatwiej wytłumaczyć sobie dziwne zbiegi okoliczności ( synchroniczność) oraz to jak życie układa się w taki sposób, że niejako wychodzi nam naprzeciw. Poddaję całkowicie moje życie Bogu i jestem prowadzony, nie boję się, nie martwię o przyszłość nie roztrząsam przeszłości. Jest wówczas takie wrażenie jakby wielka fala miłości przetaczała się przez nas; ale pamiętajmy, lekcje życia przychodzą, bez wątpliwości przychodzą, aby zrozumieć, co mamy w sobie

Kościół nie akceptuje Kursu Cudów i jego nauk…

Ja akceptuję stanowisko Kościoła. Kiedy Napoleon Hill napisał książkę „Myśl i bogać się” też znalazła się ona na czarnej liście Kościoła. Tak to bywa… To też nic nowego, intelekt broni swojej pozycji i wszystko co jest niezgodne z pozycją intelektu jest negowane.

Kościół zakłada, że jest jeden Syn Boży: przyszedł do nas i odszedł; niewiele mamy zatem wspólnego z Bogiem.  Kurs Cudów mówi, że wszyscy jesteśmy Synami Bożymi; to ogromna różnica dla nas w  poziomie  świadomości.

Ludzie po Kursie Cudów transformują swoje życie, stają się łagodniejsi, wybaczający, kochający, w ich życiu wszystko zaczyna się układać, napięcia znikają, ciało zdrowieje w przyspieszonym tempie. To są owoce,  które mnie interesują. Wg Kursu Cudów nie ma równych i równiejszych. Wszyscy jesteśmy nauczycielami i uczniami; stanowimy jedność.

Aby dokonać zaawansowanego rozwoju duchowego trzeba porzucić każdą z oficjalnych religii, bo one rodzą podziały: są buddyści, chrześcijanie i inne wyznania. Jednak można być buddystą oraz można studiować nauki Buddy, można być chrześcijaninem i można studiować nauki Jezusa itp.

Kurs Cudów natomiast religią nie jest.

cdn.

Z Adamem Krasowskim (www.adamkrasowski.com) (facebook.com/adam.krasowski)

rozmawiał de-em ( www.mysleinaczej.pl)

--
maxwell113 - zapraszam do oceny

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz